Korzystanie ze strony oznacza zgodę na
wykorzystywanie plików cookie, niektóre mogą być już zapisane w przeglądarce. Więcej informacji można znaleźć w regulaminie oraz polityce prywatności.
a
a
a

Dołącz do nas!

Zbuduj wiarygodny i przekonujący profil. Dotrzyj do tysięcy klientów!

>> Rejestracja dla prawnika

Używane nie znaczy gorsze

To co często odstręcza konsumentów i podmioty prowadzące działalność gospodarczą od nabywania tańszych, często równie przy tym dobrych rzeczy używanych, z tzw. drugiej ręki, jest po pierwsze ogólne błędne przeświadczenie co do tego że w przypadku wyniknięcia wady fizycznej rzeczy roszczenia z rękojmi lub ewentualnej gwarancji nie przysługują, a ponadto zachowanie sprzedawców takich rzeczy, którzy pewnością siebie i bezpodstawnie kreowaną aurą wszechwiedzy w tym temacie częstokroć odprawiają pechowych nabywców z kwitkiem argumentując, że rzeczy używane mają to do siebie, że się psują. Nie do końca jest to jednak prawdą.

 

Celem niniejszego artykułu jest skupienie się na analizie natury wad fizycznych rzeczy używanych, gdyż to że wady prawne (a więc oględnie mówią sytuacja kiedy sprzedawca nie jest jedynym właścicielem rzeczy, lub nie jest w ogóle jej właścicielem, lub w końcu kiedy rzecz jest obciążona ograniczonym prawem rzeczowym osoby trzeciej i sprzedawca fakt ten zataił) rzeczy używanej zawsze będą skutkować powstaniem roszczenia do sprzedawcy z tytułu rękojmi komentarza nie wymaga i od dawien dawna jest tak w orzecznictwie jak i w doktrynie bezsporne.

 

Zagadnienie wad fizycznych rzeczy używanej jest szczególnie ważkie w przypadku niezwykle w naszym kraju rozwiniętego handlu używanymi samochodami czy też tzw. "zachodnią" odzieżą. Podstawowym źródłem informacji w tej dziedzinie jest bogate orzecznictwo Sądu Najwyższego (SN) i literatura prawnicza. Między innymi Sąd Najwyższy już dosyć wcześnie opowiedział się za dopuszczalnością stosowania rękojmi za wady fizyczne rzeczy używanych. Okoliczności w/w sprawy były dosyć banalne. Otóż małżeństwo kupiło w przetargu dwuletni samochód osobowy. W niecały miesiąc później ulegli wypadkowi. Przyczyną była pęknięta opona, która eksplodowała wskutek ogólnego złego stanu gumy, z której była zrobiona. SN uznał, że stwierdzona wada wywołała szkodę, a także, że handlowanie przez przedsiębiorców rzeczami używanymi nie zwalnia ich w tym zakresie z obowiązków płynących z rękojmi. Przepisy Kodeksu cywilnego i ustawy z dnia 27 lipca 2002 roku o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego nie czynią przy tym rozróżnienia między zbyciem rzeczy nowej a używanej, toteż przepisy o rękojmi stosuje się odpowiednio, a więc z uwzględnieniem natury rzeczy używanej. Nabywcy służą jednak wszystkie te roszczenia jakie przysługiwałyby mu gdyby kupił rzecz nową, a więc np. w przypadku konsumenta może on żądać doprowadzenia towaru do stanu bez wad albo wymiany na nowy (a więc analogicznie używany), ewentualnie żądać obniżenia ceny lub odstąpić od umowy i żądać zwrotu zapłaconej ceny. Pewne modyfikacje są oczywiście konieczne biorąc pod uwagę inną z goła naturę rzeczy używanych toteż SN zdecydowanie podkreślił że wady powstałe wskutek upływu czasu, a także wady fizyczne powstałe wskutek normalnego, prawidłowego i zgodnego z przeznaczeniem używania rzeczy nie mogą być przyczyną odpowiedzialności sprzedawcy. Zaznaczono jednak, że zazwyczaj do prawidłowej oceny, które wady są spowodowane normalnym, a które nienormalnym, nieprawidłowym używaniem rzeczy, potrzebna jest wiedza specjalistyczna i dogłębna analiza konkretnego stanu faktycznego.

 

Doskonałym potwierdzeniem tej zasady jest kolejne uzasadnienie SN którego tezę pozwolę sobie tu przytoczyć: "Kupno rzeczy używanej zawsze pociąga za sobą niebezpieczeństwo, że rzecz nie odpowiada oczekiwaniom. Upływ czasu i używanie rzeczy nawet zgodne z jej przeznaczeniem, mogą mieć wpływ na powstanie wad rzeczy, przy czym ich stopień może być różny. W konsekwencji nie ma podstaw do przyjmowania odpowiedzialności z tytułu rękojmi za wady związane z upływem czasu używania. Dotyczy to zwłaszcza rzeczy o wysokim stopniu złożoności takich jak samochód. Czas używania samochodu pozwala przyjąć pewien ogólny stopień zużycia, ale stopień ten może wykazywać odstępstwa i to w obydwu kierunkach. Może się bowiem okazać, iż samochód jest bardzo zużyty, w czym tkwi ryzyko kupującego, lub też zużycie samochodu jest mniejsze od przewidywanego, w czym można się dopatrzyć szkody sprzedawcy [...]." W przypadku rzeczy używanej powyższe wady są zatem niejako wkalkulowane w ryzyko nabywcy, czego wyrazem jest niższa cena, na którą ten się godzi (tak też R. Olewicz, Wady fizyczne przy sprzedaży rzeczy używanych., Rzeczpospolita 1999r., nr 146(5311), s. C7).

 

Co innego jeśli wady te powstały w wyniku nieprawidłowego używania, w nieodpowiednich warunkach, czy też nieudolnej konserwacji. W takiej sytuacji trudno oczekiwać, aby sprzedawca ponosił odpowiedzialność za jawnie nieprawidłowe obchodzenie się kupującego z daną rzeczą. Czesława Żuławska opublikowała w tym temacie bardzo ciekawą glosę do uchwały SN, na którą często powołują się przedstawiciele doktryny. Autorka starała się wskazać różnice pomiędzy prawidłowym używaniem, a nienormalnym zużyciem rzeczy. Koncentrując się na problematyce pojazdów samochodowych do tego ostatniego przypadku zaliczyła wypadki drogowe, używanie samochodu do rajdów sportowych czy też np. użytkowanie danego pojazdu przez uczących się jazdy, chociaż uważa się, że eksploatacja samochodu nawet w najcięższych warunkach miejskich zalicza się w tym kontekście do normalnej, prawidłowej eksploatacji. Zdaniem autorki o takich okolicznościach sprzedawca ma obowiązek zawiadomić nabywcę. Jeśli wiedział o nich, a nie powiadomił nabywcy to można postawić mu zarzut zatajenia wad, a więc podstępnego działania.

Moim zdaniem zaś, cały problem rękojmi za wady rzeczy używanych doskonale spuentował R. Olewicz pisząc w przytoczonym opracowaniu, iż naczelną zasadą w stosunkach, których przedmiotem są rzeczy używane, jest zasada ekwiwalentności. Na pierwszy rzut oka bowiem wydawać może się, iż w przypadku istnienia jakichkolwiek wad rzeczy używanej istnieje roszczenie nabywcy z rękojmi za wady. Jednak w toku badania sprawy okazać się może, że powyższa zasada nie została naruszona gdyż nabywca wkalkulował w zapłaconą przez siebie odpowiednio niższą cenę ryzyko wad, których przyczyną jest normalne zużycie i upływ czasu, i w ten sposób rękojmia po prostu mu nie przysługuje. Innymi słowy, jak pisze autor, "gdy nie ma naruszenia zasady ekwiwalentności świadczeń, nie może być mowy o odpowiedzialności z tytułu rękojmi".

 

Podsumowując należy wskazać, że w przypadku wad fizycznych rzeczy używanych, które to wady mogą stać się ewentualnie podstawą do wysuwania wobec np. sprzedawców odpowiednich roszczeń, właściwym byłoby znalezienie złotego środka. Z jednej bowiem strony bezsprzecznie należy uznać, że jakiekolwiek twierdzenia co do tego, że rzeczy używane, w tym z przeceny, nie podlegają pod przepisy o rękojmi, są niezgodne z obowiązującym porządkiem prawnym. Z drugiej zaś strony natura rzeczy używanych i treści umów dotyczących tych rzeczy jest taka, że bezwzględne przyznanie nabywcy uprawnienia do dochodzenia roszczeń z rękojmi w stosunku do wszelkich wad fizycznych godziłoby w interes prawny zbywcy, który przecież świadomie odpowiednio obniża cenę zbywanej rzeczy właśnie z racji tego, że jest ona niepełnowartościowa. Jednoznaczna odpowiedź zdaje się być zatem niemożliwa, do czego jednak polski ustawodawca zdążył nas przyzwyczaić. Mimo to nie pozostaje nic innego jak zachęcić do rozsądnego i z umiarem korzystania z dobrodziejstwa rzeczy używanych, gdyż dla wielu osób są one z jednej strony źródłem utrzymania a z drugiej szansą na wejście w posiadanie dóbr, na które w innych okolicznościach nie można by sobie pozwolić.

Wróć do bazy artykułów

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu oraz polityki prywatności

Opinie wyrażone w serwisie prawnicy w regionie są właśnością ich autorów.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki oraz naszego regulaminu oraz polityki prywatności.